Wiosna


wiosna w tym roku zaczęła się od imprezki...tata miał urodziny, więc do mnie przyszli Goście...Zosia i Artur


jestem już dorosła...więc sama decyduję co jem (uwielbiam bbana) ...i piję (bbboba to jest to) :)
moją ulubioną głoską jest B...uczę się wymawiać najpierw te słowa, które się zaczynają od B


umiem już zawołać prawie każdego...nana i tata to moi rodzice...baba i ziazia to babcia i dziadek...a na pieska wołam na razie pepe
a wiecie jakiego słowa używam najczęściej? DAJ TO!!!!! no a zaraz po nim w rankingu stoi NIE:) ostatnio zauważyłam, że mama się strasznie cieszy jak wołam SI...no to wołam od czasu do czasu...i wiecie co ona wymyśliła?
kupiła mi nocnik...no i co ja mam z nim zrobić? hm...


...wrzuciłam tam kubeczek to mama piszczała...na chrupka zareagowała jeszcze gorzej...więc na talerzyk się to nie nadaje...


no to mama powiedziała, że mi pokaże...(ha ha ha...taki mały nocnik, ciekawe jak ona na niego chciała wleźć)

oj mamo mamo...to nawet ja wiem, że na nocniku się nie siedzi w spodniach...trzeba je rozebrać...a to też umiem sama zrobić...


przy okazji sprawdzimy czy moje nogi nadal pachną cudnie...beeeeeeee


oświadczam wszem i wobec, że nocnik został ochrzczony...na sucho:)

mam nowe łóżeczko, które stoi u babci w ogródku...mogę się w nim bawić i trawa mnie nie dosięgnie...brr...strasznie się jej boję


idziemy wszyscy do kościółka poświęcić jaja:)


a po południu mama robiła ostatnie świąteczne porządki, a ja wietrzyłam to i owo:)


bardzo lubię oglądać kwiatuszki u babci w ogródku...ale tylko oczkami...moje rączki nie chcą ich dotykać...brrr


na koniec przejażdżka na Disi:)

jestem już dorosła...nie sypiam już z pieluchą tylko z prawdziwą dorosłą przytulanką owieczką:) a owieczka się przytula do pieluchy;)

na świąteczne śniadanie pojechaliśmy do babci Gabrysi i dziadka Tadka...



był tam Wojtuś z rodzicami:)

i znowu musiałam zrobić z nim porządek...bo się dobierał mojej nanie do korali...moja nana!


mamy szybko nas pogodziły i daliśmy wspólny koncert

święta święta...a po świętach ktoś musi zjeść czekoladowe jaja...no i mnie przypadł ten obowiązek...i jeszcze się musiałam ukrywać przed mamą...ciekawe skąd wie, że to ja je zjadłam?



oprócz trawki i kwiatków strasznie się jeszcze boję piasku...no i co wymyśliła moja mama? na dzień dziecka dostałam piaskownicę, zabawki do piasku i kolorowy piasek...zołza:P