Dwunasty miesiąc


jestem już taka dorosła, że mama kupiła mi buty...ni to kozaki, ni to sandały...


...tylko zamiast ubierać mi je na spacerki to zakłada mi je na noc do łóżka...były drogie, ale bez przesady mamo...

Małgosia ma nowe buciki, służące do korekcji ustawienia stopy, dzięki Państwa wpłatom na subkonto Gosi:) tak wyglądały Gosi nóżki zanim zaczęliœmy je "stroić" na noc


moj moj Pepe...wielka miłość kwitnie:)


mamy wałki, piłki...ale Disia jest niezastąpiona...


wprawdzie laptop taty też się nadaje do wspinania, ale to nie to samo...


biedna Disia...dwa małe diabełki wzięły ją w dwa ognie...ale robiliśmy jej tylko "moja moja"


Jak się Disi znudziło to dorwaliśmy żółwia...


jak Wam się podoba moja nowa fryzura? fajne mam bibiki, nie?


jeśli mama jest grzeczna to się z nią czasami bawię...strasznie śmieszna jest...bije mi brawo za każdym razem gdy uda się jej złapać piłkę...

przynajmniej Disia się normalnie zachowuje jak jej rzucam kosteczkę:)

mama się nauczyła mówić "lala" i teraz mnie przedrzeźnia...


ciekawe jak tata się kąpie w tej wannie...przecież ja się tu prawie nie mieszczę...


mama mówi, że jestem głodomor...jakiś wybrakowany ten drugi smoczek...chyba mnie nie zamierzasz odchudzać mamo?


uczyłam się dzisiaj pić sama z kubeczka...takiego prawdziwego, bo z niekapka to każdy dzidziuś umie...